-Cześć seksowny piracie.-zaśmiałam się ,a ta wytrzeszczyła oczy.
-Eee?Dobrze się czujesz?-zapytała przykładając mi dłoń do czoła.
-Wspaniale,a ty już więcej u mnie nie śpisz.-powiedziałam.
-Dlaczego?-zdziwiła się.
-Bo lunatykujesz,baranie!Do trzeciej rano wysłuchiwałam twoich zboczonych snów!-zaśmiałam się.Wybuchła śmiechem.Zanim się obejrzałam leżała na ziemi i się turlała.
-Prze,przepraszam.-wydusiła w końcu.
Kiwnęłam głową.
-Chodź jeść...-wstałam z łóżka,a ona zaraz po mnie.-To...Co taki seksowny pirat by chciał na śniadanko?-zapytałam śmiejąc się pod nosem.Kochałam jej dokuczać.
-Zamknij się.-rzuciła we mnie poduszką,ale sama też zaczeła chichotać.
Zeszłyśmy do kuchni.Ostatecznie zdecydowałyśmy się na naleśniki,których po chwili już nie było.
-To co?Jak tam z Bradleyem?-zapytała siadając na kanapie w salonie,ja również usiadłam .Byłyśmy w piżamkach ,czyli za dużych koszulach-i popijałyśmy herbatkę.
-A co ma być?-zaśmiałam się.
-No pogodziliście się czy nie!?
-Ym...tak jakby.-powiedziałam spuszczając głowę.
-Hę?-nie zrozumiała.
-No bo niby już nie mam na niego "focha",ale nadal czuje żal o to co zrobił.-wzięłam łyka ciepłego napoju.
-Emma...on nie chciał.-tłumaczyła.
-Gdyby nie chciał to by nie robił...-prychnęłam.
-Oj tam pieprzysz głupoty...Bradleyowi zależy na tobie,jak na kim innym.-machnęła ręką.
-Jak to?Skąd wiesz?
-Bo czytałam jego pamiętnik.-zaśmiała się.
-Pamiętnik?Tacy duzi chłopcy nie piszą pamiętników...-wybuchłam śmiechem.
-Według mnie to słodkie...
I tak zaczęła się rozmowa na temat tego czy chłopcy ,przy najmniej w tym wieku powinni pisać pamiętniki.
-Powinni,szmato!-krzyknęła prawie krztusząc się ze śmiechu i waląc mnie poduszką prosto w głowe.
-Powinni pedały,dziwko!-zaczęłyśmy się wyzywać.Oczywiście wszystko było na żarty...Taki bonusik dorzucony do bitwy na poduszki.

Tą wspaniałą zabawe przerwał nam dzownek do drzwi.
-To Dylan pójdę otworzyć.-powiedziałam zostawiając rozwalony materiał na podłodze.
W pełni przekonana że to braciszek otworzyłam drzwi.
-Riker?-zdziwiłam się/
-Y...To ja przyjdę później.-powiedział zakłopotany widząc mnie tylko w koszulce i majtach.
-Nie nie...spokojnie.-zaśmiałam się.-Coś się stało?Ross wrócił?-zapytałam pełna nadzieji.
-Nie,nie wrócił...-posmutniał.-Ale chciałem wam przynieść ciasto...nie robiłem jego sam ,ale liczy się gest.-wręczył mi "prezent".
-Ojej dzięki...A z jakiej to okazji?-spojrzałam na pięknego i na pewno pysznego murzynka.
-Z takiej że mi wczoraj , pomogłaś razem z Alexą.To naprawdę dużo dla mnie znaczy...przy najmniej tak się wam odwdzięczę.-uśmiechnął się.
-A to miło z twojej strony...Wejdziesz?-zapytałam.
Kiwnął głową.-Do salonu...chociaż nie...do kuchni.-oświadczyłam .Przypomniałam sobie jaki burdel,za przeproszeniem,znajduje się w tamtym pomieszczeniu.-Lexa!Chodź na murzynka!-krzyknęłam.
-O to Alexa u ciebie jest?-uśmiechnął się.Potwierdziłam gestem głowy.
-Murzynek!?Ja kocham murzynki!-wleciała do kuchni jakby się paliło.Wyglądało to komicznie...-Oł...cześć Riker.-opanowała się,kiedy ja zwijałam się ze śmiechu,gdzieś pod stołem.
-Hej .-ocierał łzy które pod wpływem "emocji" zaczeły mu spływać po policzku.
Brunetka zrobiła się czerwona niczym burak.-Yh...to ja zjem później...-zawstydzona chciała wyjść .
-Nie,nie...czekaj już się nie śmiejemy.-powiedział poważnie blondyn.
-Ona się śmieje.-wskazała na mnie palcem.
-E!E jaka ona...jestem Emma i nie pokazuje się palcem,seksowny piracie.-powiedziałam niecko spokojniej.Teraz ta wybuchnęła śmiechem...
Ja i Riker siedzieliśmy już spokojnie.
Mnie to nie śmieszyło bo wszystko szybko mi się nudzi,a chłopak poprostu nie wiedział o co chodzi.
-Rossa szuka policja.-powiedział po chwili.
-To super...-powiedziała obojętnie brunetka.
-Widze że się nie lubieliście co?-powiedział poważnie.
-On mnie nie lubił...Na każdej lekcji mówił mi że jestem brzydka...trudno byłoby go kochać po takich słowach.-ukroiła jeden kawałek ciasta.
-Oj tam...młody się nie zna.Jesteś bardzo ładna...-powiedział przesłodzonym głosem.
-Dzięki.-zarumieniona podała mu na talerzyk brązowe pyszności.Trochę to dziwne...e zresztą nie moja sprawa.
-A Ty go lubisz?-zapytał patrząc na mnie.
-Nie wiem...-westchnęłam.Chłopak podniósł jedną brew ,co symbolizowało "Jak?".-No bo...niby się nie lubimy,ale to co on zrobił dla mnie ...nie jest mi obojętne.W najbliżych dniach wiele mi pomagał.Cholernie żałuje tego co wtedy powiedziałam...Może by sie ta cała sytuacja potoczyła inaczej,albo wogóle by jej nie było.Jedno wiem ...Ross nie zasłużył sobie na takie traktowanie przez Rockyego ...Bo jest miły,pomocny ,godny zaufania,uroczy i jestem pewna że jeśli jeszcze raz bym go poprosiła o co kolwiek ,zrobił by to.-i właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie że All nie jest moim jedynym przyjacielem...mam dwóch.Ją i Rossa.
-Y...czy my napewno mówimy o tym samym Rossie?-zdziwił się.
-Tak?
-Ross nie jest taki jak powiedziałaś...nawet dla Cassadiy.-wziął kolejny gryz.Co nie wyszło mu na dobre ponieważ zaczął się dławić ,kaszleć i nie wiem co jeszcze.
-Alex!-krzynęłam .Dziewczyna również nie wiedziała co robić,mimo to zareagowała.Ja siedziałam w kompletnym bezruchu patrząc jak przyjaciółka ratuje blondasa.Złapała go za brzuch od tyłu i nacisnęła.Takie sceny to ja tylko na filmach widziałam...Tylko że wtedy mnie bawiły ,a teraz ?Uwieżcie mi na słowo...nikt nie chciał by tego widzieć.Udało się!
-Już?!Wszystko okay?!-uklęknęła zmęczna przed nim,jedną ręką opierając się o jego kolano.-Emma daj mu wody.-próbowała uspokoić oddech.Szybko wyciągnęłam z lodówki butelke i podałam chłopakowi.-Dosyć tego...jedziemy do lekarza...-powiedziała wstając.
-Nie potrzeba...Ja się tylko zadławiłem.-uśmiechnął się.
-Masz racje.-powiedziała siadając obok.-Ale mi się ręce trzęsą.-spojrzała na dłonie które użądzały sobie "potańcówkę".
-Dziękuje.-przytulił ją.
-Nie ma za co...
-Jest.-dołączyłam sie do rozmowy.-NIGDY!ALE TO PRZE NIGDY NIE ZJEM JUŻ MURZYNKA.-powiedziałam poważnie,a dwójka wybuchła śmiechem.
***4 godziny później***
Nasza trójka siedziała na ogródku opowiadając sobie jakieś głupoty z dzieciństwa itd.Okazało się że Riker jest wspaniałym rozmówcą.Można mu powiedzieć dosłownie wszystko!
Dowiedziałam sie o nim wielu,wieluuu ciekawych rzeczy:że ma zespół...co mega zaimponowało Lexie,że jego dziewczyna jest francuzką, kocha trampki ,ma słabość do brązowookich itp.
Z rozmów wyrwał nas,a raczej Rikera telefon.
Chłopak niechętnie go odebrał.
-Halo?Naprawdę?!Zarąbiście!....Czekaj,co?!W szpitalu?!Zaraz tam będę.-powiedział szybko do urządzenia.
-Mam dwie wiadomości...dobrą i złą.Dobra jest taka że znaleźli Rossa.-miałam ochotę skakać.-A zła taka że leży w szpitalu w cięzkim stanie.-zatkało mnie.Czułam jak serce rozpada mi sie na kawałeczki........................
CDN <3
Co sądzicie?
Nie wiem dlaczego,ale miałam dzisaj mega natchnienie...które niestety po chwili odeszło.Zaczęłam z tzw.hukiem a skończyłam ...w głębokich czterech literach.Piszcie jak wam się podobało :D
No, ej, ej, ej...
OdpowiedzUsuńJa nie wiem...
Czy tylko ja kocham takie akcje?!
Daj szybko
~Wika aka ponczek
No, ej, ej, ej...
OdpowiedzUsuńJa nie wiem...
Czy tylko ja kocham takie akcje?!
Daj szybko
~Wika aka ponczek